Troszkę ironiczne spojrzenie na pracę administratora,
programowanie,
i związane z tym upodobania
oraz zagrożenia
Apokalipsa w wydaniu informatycznym
Po czym poznać młodego informatyka, a po czym starego?
- Młody myśli, że kB ma 1000 bajtów, a stary, że km ma 1024 metry.
Rozmawia dwóch informatyków:
- Wiesz, wczoraj moja babcia miała urodziny
- Tak? A ile skończyła lat?
- 64
- No proszę, taka ładna okrągła rocznica
Jeden informatyk kupuje samochód i brakuje mu 1000 zł, idzie do drugiego
i chce pożyczyć. Tamten mówi:
- Dobra ale dla równego rachunku masz 1024 zł
Dlaczego programistom mylą się Halloween i Boże Narodzenie?
Bo OCT(31) = DEC(25)
A kiedy dla informatyka randka jest udana?
- Gdy się zalogował.
Co mówi informatyk kiedy informuje policjanta, że sąsiad popełnił
samobójstwo?
- Panie władzo, Franek się zawiesił...
UWAGA! Z góry przepraszam wszystkie kobiety informatyczki :-)
- Czy kobieta może zostać informatykiem?
- Oczywiście, przecież nawet małpa była w kosmosie.
Słyszeliście do czego jest podobna kobieta-informatyk?
Do świnki morskiej - bo ani świnka ani morska.
Czemu niektórzy informatycy myją głowę mydłem?
- Bo na szamponie jest napisane "myć, masować, płukać, czynność powtórzyć"
i niektórzy się zapętlali...
Ilu potrzeba informatyków-programistów do wymiany przepalonej żarówki?
- Żadnego! Przecież to problem hardware'owy!!!
- Jak żegna się informatyk?
- W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Enter.
Przychodzi internauta do spowiedzi i mówi:
- Proszę księdza, oglądałem bardzo nieprzyzwoite strony WWW.
- Dokładniej, mój synu. Podaj adresy...
Wsiada informatyk do taksówki. Taksiarz pyta:
- Dokąd jedziemy?
- 192.168.4.1
- Jakie są idealne wymiary kobiety informatyka?
- 1024 x 768
Firma Intel wpadła na pomysł, aby procesory zamiast nóżek miały rączki...
Dzięki temu lepiej trzymają się płyty i nie śmierdzą...
Oprogramowanie jest jak katedra - budujesz, budujesz, budujesz, budujesz,
a potem... modlisz się!
Rozmawia dwóch adminów:
- Wiesz, wczoraj mój kumpel uszkodził w ciągu 5 minut serwer.
- Co ty powiesz?!! Jest hackerem???
- Nie, debilem!!!
Młody komputerowiec został skazany na karę więzienia za handel pirackim
oprogramowaniem. Po wejściu do celi, współwięzień pyta:
- Grypsujesz?
Na co oburzony informatyk odpowiada:
- W życiu żadnej nie zepsułem!
Słyszeliscie o tym? Jeżeli puści się od tyłu płytki z instalką Windows
NT, to słychać satanistyczne treści. Ale to jeszcze nic, jeżeli puści się
je od przodu, to one instalują Windows NT.
Jak odpowiedzą programiści pytani o drogę:
Piszący w C++: Pójdzie pan do tego skrzyżowania, skręci pan w prawo,
potem prosto, prosto, prosto, w lewo i już pan jest na miejscu.
Piszący w Pascalu: Pójdzie pan do tego skrzyżowania, skręci pan w prawo
w ulicę Mickiewicza, dalej ulicą Prusa, a potem skręci pan w lewo w Żeromskiego
i już pan jest na miejscu.
Piszący w Assemblerze: Pójdzie pan do tego kiosku, kupi pan bilet za
złotówkę, pójdzie pan na tamten przystanek i wsiądzie pan do autobusu,
wysiądzie na trzecim przystanku, przejdzie pan przejściem podziemnym i już
pan jest na miejscu.
Piszący w Prologu: Widzi pan tamten wysoki budynek z wielkim czerwonym
szyldem? To tam.
Piszący w Lispie: Dojdzie pan do tego skrzyżowania, a dalej się pan
zapyta.
W ZOO przed klatką z małpami synek pyta się mamy:
- Mamusiu, dlaczego w tej klatce zamknęli informatyków?
- Jak to informatyków? - pyta mama
- No... tak jak nasz tatuś - nieogolone, brudne i mają odparzenia na dupie.
Matematyk, mechanik i informatyk mieli jechać razem samochodem. Jak na złość, auto
nie chciało zapalić. Zaczęli się więc naradzać, co powinni zrobić.
- Może sprawdźmy, czy są wszystkie koła? - zapytał matematyk
- Niee... To na pewno popsuł się silnik - powiedział mechanik
Na to informatyk:
- A może powinniśmy wysiąść i jeszcze raz wsiąść i znowu spróbować?
Architekt, artysta i informatyk prowadzili dyskusję na temat czy lepiej
spędzać czas z żoną czy z kochanką. Architekt stwierdził:
- Wolę spędzać czas z żoną, budując solidne fundamenty naszego związku.
Artysta rzekł:
- A ja wolę spędzać czas z kochanką, bo to daje mi uczucie tajemniczości
i namiętności.
Na to informatyk:
- A ja wolę obie.
- Jak to obie?
- No bo gdy żona myśli, że jestem z kochanką a kochanka z żoną, mogę
spokojnie siedzieć przy komputerze.
Lub ciut inaczej:
Konferencja naukowa, wypowiada się lekarz:
- Dobrze jest mieć kochankę, bo to oczyszcza krew...
Po nim głos zabrał psycholog:
- Dobrze jest mieć kochankę, bo to pomaga odreagować stres...
Jako ostatni wystąpił inżynier:
- Dobrze jest mieć kochankę. Żona myśli, że jestem u kochanki, kochanka, że
u żony, a ja sobie tup, tup, tup, do laboratorium!
Firma informatyczna zatrudniła 4 kanibali.
- Ok, chłopaki jako informatycy będziecie zarabiać kupę forsy, możecie
jeść w naszej kantynie ale kolegów macie zostawić w spokoju. Ok?
- OK.
Po czterech tygodniach chłopaki lądują u prezesa na dywaniku...
- Chłopaki pracujecie super, jesteśmy bardzo zadowoleni ale jest jeden
problem... Brakuje nam sprzątaczki. Zniknęła bez śladu! Nie zjadł jej
ktoś z was przypadkiem?
Kanibale:
- My? Ależ skąd!! Sprzątaczka? Nic nie wiemy!
- OK, OK.
Chłopcy wyszli z gabinetu... Szef kanibali:
- Chłopaki! Teraz szczerze! Kto zjadł sprzątaczkę?!
Zgłasza się cichy, mały kanibal:
- Ja szefie zjadłem...
Na to szef:
- Durniu!!! Pracujemy tu 4 tygodnie, zarabiamy kupę forsy, jemy sobie
spokojnie szefów projektów, szefów wdrożeń, szefów supportu, tak, żeby
nikt się nie zorientował a ty, idioto, musiałeś zjeść sprzątaczkę...?!!!!
Imprezka: kilku informatyków jak zwykle gada o komputerach, OS-ach, sofcie.
Nagle jeden stwierdza, że to nudne i mówi:
- Panowie. Czy my musimy zawsze o kompach? Może pogadajmy trochę o czymś
innym. Np. o dupach...
Chwila konsternacji. W końcu ktoś się odzywa:
- Hmm. Mój komputer jest ostatnio do dupy.
Kawiarnia. Trójka informatyków debatuje o swoim najnowszym programie.
Nagle jeden rozgląda się wokół i mówi:
- Panowie, coś dziwnie na nas patrzą... Porozmawiajmy lepiej o dziewczynach!
- O tak! - odpowiada jeden. - Ale wczoraj były pasztety na www.sex.com.pl,
co nie?
CZARNY SEN INFORMATYKÓW
CZERWONY KAPTUREK wersja 2000.0
(czyli baśnie zaktualizowne)
Dawno, dawno temu, była sobie mała internautka, a nazywała się
Czerwony K-pturek. Codziennie chatowała sobie z przyjaciółmi na kanale
#las, aż tu pewnego dnia dostała maila od Mamy,
w którym było napisane:
"Kochana Córeczko, w załączniku przesyłam Ci pliki HTMLowe dla
Babci. ZaFTPuj się, proszę, na konto Babci i daj jej te pliki, bo są jej
potrzebne, żeby postawić sobie stronę webową. Całuję. Mama"
Tak więc nasza mała internautka odpaliła sobie Windowsowego FTPa i
zalogowała się jako "K-pturek", żeby przesłać babci pliki, które właśnie
dostała od mamy. Akurat ściągała załącznik ze swojego konta webmailowego
gdy nagle dostała przez ICQ'a wiadomość od użytkownika o adresie
e-wilk@hacker.las.com.K-pturek grzecznie
odpowiedział na ICQową wiadomość, na co E-wilk uprzejmie ją pozdrowił i
zapytał dokąd to się wybierała. K-pturek odpowiedział:
- Loguję się na konto Babci, żeby przeFTPować parę plików
potrzebnych do postawienia własnej strony webowej.
Po takiej odpowiedzi E-wilk zatelnetował się na skróty i połączył
się z kontem Babci pierwszy.
Gdy konto babci zapytało go o login ID, wstukał "k-pturek",
zcrackował hasło i wszedł na konto. Babcia, gdy zorientowała się, że to nie
K-pturek tylko ktoś inny, natychmiast skillowała mu proces, ale niestety
E-wilk był szybszy. Zrobił jej ICMP flood'a na wszystkie porty, których
firewall babci nie pilnował, firewall sie wywalił, a E-wilk zmienił hasło
Babci. Potem przyznał sobie prawa ROOTa i zmienił system operacyjny na nowy,
który nawet interfejsem przypominał stary system babci. A gdy już wszystko
było zainstalowane, rozgościł się na koncie babci podszywając się pod
dotychczasową właścicielkę.
Po chwili zalogował się K-pturek i po wejściu na konto babci zorientował
się, że coś się tu zmieniło. Zatalkował szybko do babci i zapytał:
- Babciu, a dlaczego masz taką wielką quotę na dysku ?
- Żeby lepiej pomieścić Twoje pliki.
- Babciu, a dlaczego masz taki nowoczesny interfejs graficzny ?
- Żeby lepiej skatalogować Twoje pliki.
K-pturek poczuł, że coś tu jest nie tak:
- Babciu, a dlaczego masz prawa ROOTa ?
- Żeby Cię lepiej zcrackować !!!
Po takiej rozmowie nawet mały łatwowierny K-pturek rozpoznał, że to wcale
nie Babcia i szybkim whois sprawdził, że jej rozmówca talkował z konta
e-wilk@hacker.las.com. K-pturek natychmiast
wysłał maila do security@cyberspace.cop.org
żeby poskarżyć się na oszusta. Przebiegły E-wilk spróbował zablokować
K-pturkowi serwer POP3 przeciążając pamięć, ale na szczęście K-pturek
zdążył w porę kliknąć guzik Wyślij.
Po chwili na serwer wszedł Sysop z cyberspace.cop
, który błyskawicznie odczytał adres IP E-wilka, zoverride'ował mu
prawa dostępu i sam sobie przyznał profil ROOTa. Zanim E-wilk się
zorientował, Sysop skillował mu proces i założył bana na całą domenę. A z
Trash'a systemu operacyjnego E-wilka udało się odzyskać tabelę partycji
starego systemu Babci, dzięki czemu można było odtworzyć starą konfigurację.
Dzięki pomocy K-pturka i dzielnego Sysopa, Babcia mogła dokończyć
formatowanie w HTMLu i postawiła wspaniałą stronę webową z dostępem 10 kilo
na sekundę. Stronę Babci podziwiali wszyscy jak Sieć długa i szeroka, i w
krótkim czasie nabili jej rekordową liczbę hitów.
... I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
Historia ta, rodem z USA jest prawdziwa. Po przeczytaniu jej, po
głowie kołata się jedna myśl - jak to się u licha stało, że Amerykanie
trzęsą tym światem?!
To rozmowa telefoniczna z działem obsługi klienta WordPerfect'a zarejestrowana
na taśmie magnetofonowej (teraz już wiem po co oni to nagrywają!):
Klient: Dzień dobry. Mam kłopoty. Na ekranie nic nie widać...
Serwis: A czy pan próbował resetować komputer?
K: No właściwie nie...
S: To niech pan spróbuje...
po dłuższej chwili
S: No i co?
K: Ciągle to samo...
S: A czy na monitorze pali się kontrolka zasilania "power"?
K: Ja tu nie widzę, żeby się coś paliło...
S: To może ma pan monitor uszkodzony? Sprawdzał pan czy jest włączony do
prądu?
K: To niemożliwe, dopiero co kupiłem ten sprzęt. Zaraz sprawdzę, czy jest
włączony...
po chwili
K: Nie bardzo wiem, jak się do tego zabrać...
S: Proszę pana, niech pan znajdzie taki kabel, zakończony wtyczką i sprawdzi
czy jest podłączony do kontaktu...
po jakimś czasie
K: Miałem trochę kłopotów ze znalezieniem, bo jest tu ciemno - nie ma prądu.
Ale sprawdziłem - jest podłączony do kontaktu.
S: Wie pan co? Proszę spakować swój sprzęt do kartonów i zanieść tam, gdzie
pan to kupił...
K: Myśli pan, że jest aż tak źle?
S: Tak...
K: I co ja mam im powiedzieć?
S: Że jest pan za głupi, żeby mieć komputer...
Oto jak jeden z altkomowych pracowników zgłosił zapytanie do HelpDesku
(oryginalne!):
...co to jest za usługa %SvStream.DeviceDesc% w pierdolonym win2k, bo
wypierdala mi się co godzinę razem z całym w dupę jebanym systemem, a
jakaś niedorżnięta w dupę parchawa ciota spolszczyła zasrane nazwy
usług i procesów, tylko że, kurwa, nie starczyło jej jebanej konsekwencji,
żeby spolszczyć je także w komunikatach o błędach, co dowodzi jednoznacznie,
że microsoft to chuje, i to krzywe.
anyway, jeżeli ktoś ma pomysł, co to gówno robi, jak to wypierdolić w
pizdu albo uzdatnić do jebanej współpracy, to bardzo proszę o pomoc, zanim
mnie ciężka kurwica trafi i wypierdolę całe to pudło przez pierdolone okno.
z góry dziękuję,
imię i nazwisko autora pominę, ale adres... :)
Wydział Informatyki
Zakład Energetyczny Wrocław SA
E-mail:(serwisowy)- serwisni@zewsa.wroc.pl
Telefon do serwisu:
- Dzień Dobry. Pół godziny temu kupiłam u państwa dyskietki.
One nie mieszczą się w stacji!!!!!
- A jak Pani wkłada?
- Trzymam za blaszkę i kółeczkiem do góry...
Był sobie kiedyś człowiek, ktory już w bardzo wczesnej młodości marzył, by
zostać wielkim pisarzem. Gdy spytano go, co dla niego oznacza wielki,
odpowiedział:
- Chciałbym pisać teksty, które cały świat będzie czytał, teksty, na
które ludzie będą reagować czysto emocjonalnie, które będą doprowadzać ich
do łez, bólu, gniewu, krzyku i desperacji!
Człowiek ten zrealizował swoje dziecięce marzenie.
Obecnie pracuje w Microsoft i redaguje komunikaty o błędach...
Definicja użytkownika komputerów:
Zestresowana istota zazwyczaj rodzaju żeńskiego która wykonuje swoją
pracę przy oślepiającym oczy monitorze wykorzystując do tego
bezużyteczne programy, niezrozumiałe podręczniki i niedostosowane
urządzenia peryferyjne. Bez pomocy komputera można by było wykonać te
prace w o połowę krótszym czasie.
Definicja posiadacza osobistego i półprofesjonalnego komputera:
Stworzenie męskie któremu nie robi różnicy to że poświęca nie kończące
się godziny zajęciu, z którego nie ma żadnej praktycznej korzyści a przy
którym traci wszelki kontakt z rzeczywistością i nie ma już w ogóle
czasu dla otoczenia, rodziny, przyjaciół.
Mądry programista słyszy Tao i postępuje za nim.
Średni programista słyszy Tao i szuka go.
Głupi programista słyszy Tao i śmieje się z niego.
Dobry programista wiesza sie razem ze swoim programem.
Trzech hakerów i trzech userów się wybrało w podróż pociągiem. Userzy
kupili 3 bilety, hakerzy jeden na wszystkich. Jadą. Widzą, że zbliża się
kontroler. Hakerzy biorą swój bilet i zamykają się we trójkę w kiblu.
Przychodzi kontroler, sprawdza bilety userom, odchodzi. Przechodząc obok
kibla widzi, że ktoś tam się zamknął. Puka. Hakerzy wysuwają bilet przez
szparę pod drzwiami, kontroler sprawdza, dziękuje, wsuwa z powrotem bilet i
odchodzi.
Mój poranek z Microsoft World 2015 (godzina nieznana)
Mój nowiutki Microsoft Advanced Budzik (TM) poderwał mnie na nogi
punktualnie, co do minuty. Pierwszy raz! Wczoraj kupiłem go w Centrum
Technologii Czasomierniczych (R). Z początku myślałem o nowym zegarku, i
nawet w promocji był jeden taki, co to mi się strasznie podobał.
Sprzedawca pokazał mi, że po dokupieniu dodatkowych modułów może nawet
pełnić funkcję stopera! Oczywiście, do standardowego wyposażenia
należy saper, pasjans, wodotrysk i aparat fotograficzny (ten ostatni da
się wykorzystać, jeśli kupimy interfejs do Zintegrowanego Pulpitu Obsługi
Graficznej - (TM)). Niestety, po pierwsze nie miałem na koncie dość
pieniędzy, po drugie, plecak z bateriami i modułem Inteligentnego
Oprogramowania trochę uwierał mnie w plecy (mam skoliozę).
W domu od razu zabrałem się za rozpakowanie, czytanie instrukcji i
instalację. Wystarczyły cztery listy (tzn. w sumie osiem, nie wiem czemu
zawsze wysyłane są podwójnie, jeden na mailwatch.security.microsoft) do
Działu Obsługi Klienta Centrum Technologii Czasomierniczych (R) i już po
godzinie (bo musiałem jeszcze pojechać po startowy CD-ROM, którego
brakowało w zestawie - każdemu może się zdarzyć. No, ale pomyłka była moja
- w zestawach promocyjnych budziki nie są dostarczane ze startowym
CD-ROMem, tylko trzeba sobie samemu zapisać system na nagrywarce. Kupiłem
więc nagrywarkę) na fioletowo - szarym, prześlicznym displeju pojawiły się
pięknie stylizowane, trójwymiarowe, holograficzne cyfry: 2015.
Rzeczywiście, za oknami był już wieczór! W dodatku prostota obsługi - nie
trzeba nawet kiwnąć palcem (to zresztą hasło reklamowe promocji) - wystarczy mrugnąć
porozumiewawczo w kierunku budzika, a system Eye Lid Movement Detection
(TM) zareaguje tak, jak prymitywny, przestarzały zegarek na naciśnięcie
przycisku.
Niestety, po jakimś czasie zacząłem się niepokoić. Cyfry się nie
zmieniały, chociaż na pewno minęło już sporo czasu. Zawideofonowałem do
DOKu.
- Witamy Pana z największą radością, gdzie się Pan dzisiaj chciałby udać?
Przedstawiłem pokrótce swój problem.
- Hm... może poczeka Pan jeszcze trochę i cyferki się zmienią?
- Czekałem już bardzo długo.
- No to... a, już wiem. Pewnie ma pan stary system operacyjny! Jest pan
pewien, że zaznaczył pan opcję "System Display Update According to Current
Time" i ustawił opcję "System Display Update" na jedną minutę?
- Erm, chyba nie.. ale kupiłem dzisiaj budzik razem z systemem!
- Ach, czy kupił pan Microsoft Advanced Budzik (TM) - podkreślił technik -
z promocji?
- Tak jest.
- No, to sprawa jest jasna! - technik uśmiechnął się pod wąsem, którego
nie miał - kupił pan tylko podstawowe oprogramowanie umożliwiające
wyświetlenie aktualnego czasu z dokładnością do roku. Musi pan dokupić
odpowiednie moduły. Co pana interesuje? Wszystko dla naszych klientów jest
oczywiście dostępne online. Musi pan tylko podłączyć budzik do
wideotelefonu. Ma pan skonfigurowany bufor budzika w wideofonie?
- Erm, chyba nie...
- No, nieważne. Przez noc się to jakoś załatwi. Co pana interesuje?
Miesiące, dni?
- No, minuty. I może sekundy...
- Minuty - to będzie trochę kosztowało - technik zmierzył mnie taksującym
spojrzeniem - na sekundy chyba pana nie stać... oczywiście, są różne
szerłery, ale nie polecam, nie polecam...
- No, byle mnie budził!
- A, to nie ma problemu! Moduł budzenia przecież pan ma!
Całe szczęście! Okazało się, że Microsoft Advanced Budzik (TM) ma
wbudowany ekologiczny, automatyczny, kinetyczno - obrotowy uniwersalny
Home And Kitchen Simple Digital Timer - jeśli mrugnąć porozumiewawczo w
stronę boku budzika, to równo za godzinę jedna ze stu siedemdziesięciu
ośmiu możliwych do wyboru Melodyjek Miłych Dla Ucha (TM) wypełni nasz
pokój.
Dzięki temu wstałem, jak już wcześniej napisałem, punktualnie. Trochę było
tylko kłopotliwe to, że za każdym razem w nocy, gdy ustawiałem budzik na
kolejną godzinę (wypróbowałem osiem melodyjek! Szkoda, że noc nie miała
178 godzin!), musiałem wstać, żeby zapalić światło, bo inaczej budzik nie
widział jak mrugam. To nic, jutro kupię sobie jeden z tych wyłączników
światła Microsoftu, co reagują na smarknięcie.
Zaraz po przebudzeniu umyłem zęby. Moja wspaniała szczoteczka do zębów
(TM)! Czasy próchnicy, pasty i obrzydliwych, małych, nieprogramowalnych
szczoteczek już przeminęły. Uśmiechasz się, i wtedy szczoteczka sama
sprawdza dokładnie, konserwuje, myje i odświeża zęby oraz jamę gębową,
oraz opcjonalnie dokonuje prostszych operacji dentystycznych - nie muszę
chodzić do dentysty, zwłaszcza odkąd w wyniku błędu ochrony w module
uzębienia mam sztuczną szczękę.
- Dzień dobry, jak Ci się spało? - powiedziała szczoteczka - czy przy
myciu zębów chciałbyś posłuchać najświeższych wiadomości?
- Oczywiście, moja szczoteczko - odpowiedziałem, chociaż odkąd ją mam
wiadomości są te same. Niestety, nie udało mi się znaleźć odpowiednich
opcji w module aktualizującym. Za to do końca życia będę wiedział, co się
stało 25 maja 2015! Ponieważ wiadomości były dobre, uśmiechnąłem się - ale
to moja wina, że nie dostatecznie szeroko. Na szczęście krwotok udało mi
się szybko zatamować zimną wodą. Jak będę miał trochę dodatkowych
pieniędzy, to kupię sobie to nowe, 1024 bitowe oprogramowanie, które
umożliwia mieszanie zimnej wody z ciepłą.
Dość szybko wyszedłem z domu. Okazało się, że dziś ciągle trwa
aktualizacja oprogramowania sieci komunikacyjnej, więc musiałem wziąć
taksówkę. Akurat jedna stała na poboczu, kierowca - generał Protection
Fault (jak głosił napis na displeju w taksówce) akurat karmił swojego
tamakurczaka.
- Czy jest pan wolny?
- Przykro mi, żonaty. Where do you want to go today? - powiedział
taksówkarz i umarł.
Czy masz już dość XXI wieku?
Jeśli tego
nie wiesz, wystarczy sprawdzić,
czy występują u Ciebie poniższe
symptomy. Masz dość XXI wieku, gdy:
1. Przy uruchamianiu mikrofalówki próbujesz podać hasło.
2. Od lat nie ustawiasz pasjansa przy pomocy prawdziwych kart.
3. Pytasz kolegów z pracy, siedzących tuż obok per mail, czy mają
ochotę na piwo, a oni wysyłają odpowiedź również pocztą elektroniczną
"OK., daj mi 5 minut".
4. Masz 15 różnych numerów telefonu pod którymi możesz złapać 3 członków
swojej rodziny.
5. Paplasz per e-mail wiele razy w ciągu dnia z jakimś typem z Ameryki
Pd., choć jeszcze nie rozmawiałeś w tym roku z sąsiadem.
6. Kupujesz sobie nowy komputer i tydzień później jest on już przestarzały.
7. Przyczyną zerwania kontaktów z przyjaciółmi jest fakt, iż nie posiadają
adresu mailowego.
8. Nie znasz ceny znaczka pocztowego na list.
9. Być zorganizowanym według Ciebie oznacza - posiadać różnokolorowe
karteczki, które można wszędzie przykleić.
10. Większość dowcipów, które znasz, przeczytałeś w internecie.
11. Podajesz nazwę firmy, gdy wieczorem w domu odbierasz telefon.
12. Gdy chcesz zadzwonić z domu, naciskasz "0" by wyjść "na zewnątrz".
13. Od 4 lat siedzisz przy tym samym biurku, choć pracowałeś już dla 3
różnych firm.
14. Logo firmy jest dostosowywane do jej wizerunku raz w roku.
15. Najgorszą rzeczą przy resetowaniu komputera jest utrata tapety.
16. Idziesz do pracy, gdy jest ciemno i wracasz, gdy jest ciemno - nawet w
lecie.
17. Masz zainstalowany program, który odlicza dni do Twojej emerytury.
18. "Urlop" od lat oznacza dla Ciebie jedynie ekwiwalent.
19. Twoi rodzice opisują Ciebie słowami "on pracuje przy komputerze".
20. Rozpoznajesz swoje dzieci dzięki fotografiom na biurku.
21. Czytałeś tą listę ciągle przytakując.
22. Zastanawiasz się, komu możesz tą listę przesłać dalej...
...czy to nie jest smutne....?
Programista do Szefa Programistów:
Nie jesteśmy w stanie napisać tego programu w zaproponowanym terminie.
Więcej. Nie jesteśmy w stanie napisać go w ogóle. Wymagałoby to
bowiem całkowitej zmiany strategii firmy i wejścia w całkiem nową dla
nas dziedzinę, a nikt z naszego zespołu nie ma odpowiedniego zasobu
wiedzy z tej dziedziny. Moim zdaniem nie powinniśmy byli przyjmować tego
zlecenia bez zastanowienia.
Szef Programistów do Szefa Projektu:
Projekt wymaga zmiany założeń. W tej chwili nie mamy ludzi, którzy mogą
się tego podjąć. Wymagałoby to dodatkowego szkolenia. Moim zdaniem nie
jesteśmy gotowi do podejmowania zadań tego typu.
Szef Projektu do Głównego Managera:
Projekt wymaga pewnych zmian strategii i niewielkiego doszkolenia paru
ludzi. Moim zdaniem możemy ostrożnie podjąć ten temat.
Główny Manager do Dyrektora:
Projekt udowodni klientom zdolności naszej firmy w zakresie elastycznego
dopasowania się do potrzeb użytkownika. Moim zdaniem możemy podjąć się
tego zadania, ale pod pewnymi warunkami.
Dyrektor do Szefa Sprzedaży:
Proszę przekazać informację klientowi. Dyktuję: "Zlecili nam Państwo
projekt z dziedziny, w której nasza firma ma wieloletnie
doświadczenie. Wykonaliśmy już wiele podobnych projektów dla bardzo
znanych firm, a zatem i Państwa zamówienie zostanie wykonane w podanym
przez Was terminie".
Szef sprzedaży do handlowca:
Mamy wieloletnie doświadczenie w tworzeniu tego typu aplikacji. Nie ma
więc żadnych problemów, aby obsłużyć tego klienta. Co więcej, możemy
skrócić termin wykonania projektu jeżeli konkurencja będzie nas naciskać.
Handlowiec do klienta:
Praktycznie mamy takie aplikacje gotowe. Wystarczy tylko poddać je
odpowiednim modyfikacjom, aby dostosować je do potrzeb waszej firmy. Nie
zajmie nam to dłużej niż tydzień.
Klient do handlowca:
Czy mogę zatem prosić o wersję demonstracyjną?
Recenzja szklanki
(Ten artykuł ukazał się w gazecie 'Reset' w dziale HARDWARE)
Chyba każdy marzy o własnej szklance, nieważne czy jest młody czy stary,
czy jest mańkutem czy jehowym, na pewno pragnie mieć swoją własną, z której
tylko on mógłby korzystać. A może zdarzyło ci się słuchać starszych kolegów,
którzy wywyższali się w męskiej toalecie opowiadając przy papierosku o
swoich "szkłach"?
Jeśli tak, to na pewno zainteresuje cię wiadomość, że istniejąca od
niedawna na rynku firma POLGLASS ma w swojej ofercie jedne z najlepszych,
moim zdaniem, szklanek na świecie. Do przetestowania przywieziona została
w niepozornym tekturowym pudełku szklanka typu Sharp Edge. Szklanka
ta wyposażona została w jedno ucho, bardzo przyjazne i intuicyjne. Na
dziesięć osób w redakcji tylko jednej nie udało się uchwycić go jak trzeba,
ale nie była to wina samego ucha, a jedynie grubych, polarnych rękawic,
jakich używają arktyczni rybacy (jeśli nie mają przy sobie kremu Neutrogena).
Ucho w doskonały sposób zastępuje stosowane do tej pory we wcześniejszych
modelach oko, niewygodne ze względu na jego tendencję do płaczu, co
zwiększało poślizg palców na powierzchni ekwipotencjalnej. Szklanka Sharp
Edge posiada standardowe wymiary 9x7,5 cm kompatybilne z większością
otworów gębowych, a dla tych co nigdy nie mogą się łatwo dopasować do
życiowych standardów, firma oferuje specjalne przystawki zapobiegające
krępującemu ulewaniu-się-dwóch-kropel-na-surdut. Produkt wyposażony
jest w system ARCOROC powodujący iż szklanka nie stłucze się na
kawałki. Szklanka stłucze się na bardzo małe kawałki, które w/g zapewnień
producenta porozmieszczają się po pokoju w takich miejscach jak kapeć,
sałatka jarzynowa, przestrzeń podszafowa a nawet pościel (szczególnie
atrakcyjne, gdy śpi się bez piżamy). Takie strategiczne rozmieszczenie
odprysków nie pozwoli ci zapomnieć o rozbitej szklance nawet wtedy gdy o
świcie zaspany spuścisz z łóżka bose stopy.
Szklanka jest estetycznie wykonana z przyciemnianego szkła, co ma zapobiec
oślepieniu pijącego przez słońce, co, jak wiadomo, jest najczęstszą
przyczyną symptomów SWR (Silnie wykręconej rogówki). Pudełko standardowo
zawiera czytelną, dobrze napisaną instrukcję oraz kartę rejestracyjną.
Cena: 12.50 + VAT